Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Kraina Papieru - podsumowanie / The Paperland - summary

English translation - below.

Za nami dwa tygodnie działań warsztatowych: wymyślania, wycinania, klejenia, budowania... wspólnego tworzenia i poznawania Krainy Papieru. Przez większość czasu pogoda dopisywała, toteż część zajęć odbywała się w sali, część - w plenerze. Powstawały małe papierowe twory i duże kartonowe konstrukcje, a po zajęciach część śmiałków zabierała do domu nawet te drugie (widok małych uczestników drepczących z determinacją przez deptak z wielkimi kartonowymi domami i wagonami w rękach - bezcenne). 

Mniejsze rzeczy dzieci tworzyły indywidualnie (pudełka, papierocudaki, papierowe posiłki), a większe - w grupach (kartonowy pociąg, teatr - z improwizowanym spektaklem na końcu). Całość uzupełniało wspólne oglądanie zdjęć i animacji i podglądanie "od kuchni" procesu powstawania prac z różnych zakątków świata. Oczywiście, wszystko związane z wszelkiego rodzaju papierem.  

Na każdy tydzień warsztatów przypadała jedna grupa; obie kreatywne i chętnie poznające nowe rzeczy, a przy tym - każda z nich pracująca w innym tempie i skupiająca się na innych rzeczach, co było ciekawym doświadczeniem, również dla nas, prowadzących. Każdego dnia podejmowaliśmy dwa tematy (jeden proponowany przez Olę Kwiatkowską, drugi przeze mnie), choć niektórzy woleli nieco więcej czasu poświęcić na ten wybrany, doszlifowując dzieło do końca. 

Poniżej mała część dokumentacji fotograficznej (fot. G. Dobrucka i ja). Więcej można zobaczyć w zakładce "Warsztaty", w górnej części bloga (lub po prostu klikając tutaj) - zbiory uzupełniłam też o fotorelację z warsztatów w Jeleniej Górze












Dostałyśmy maskę od jednej z uczestniczek. Nie wiedziałyśmy, jak podzielić się między sobą, ale autorka maski doradziła: "mogą się panie wymieniać". Tak też zrobiłyśmy. 


W tym miejscu podziękowania także dla Gosi (trzecia muszkieterka skryta za maską) za codzienne wsparcie, pomoc i za zdjęcia. 

EN

Behind us - two weeks of workshop activities: inventing, cutting, gluing, building... creating and exploring the Paperland. Most of the time the weather was nice, so part of activities was organized inside the gallery and part - in the open air. Kids made small paper creations and a large cardboard constructions, and after workshops some of brave little creators took home even those bigger things (view of small participants walking with determination through the city centre with large cardboard houses and carriages in their hands - priceless).

Smaller things children created individually (boxes, paper creatures, paper food), and larger - in groups (cardboard train, theater - with improvised performance at the end). Between our paper actions we also watched images and animations and peeping  the"backstage" process of creating various projects from around the world. Of course, everything associated with any kind of paper.

For each week of workshops There was one group; both creative and eager to learning new things, and at the same time - each working at a different pace and focusing on other things, which was an interesting experience also for us. Every day we made two subjects (one proposed by Ola Kwiatkowska, the other by me), although some prefer to work a bit longer on the selected one and to "polish up" whole piece.

Above - a small portion of the photo documentation (photo: G. Dobrucka and I). More can be seen in the "Workshops" bookmark at the top of the blog (or simply - by clicking here) - I also completed this set with the photo series from workshop in Jelenia Gora.

We also got the mask from one of the participants. We didn't know how to share it with each other, but the author of the mask advised "may ladies exchange and share with each other". And so we did.

Here - also big thanks for Gosia (the third Femme Musketeer hidden behind the mask) for daily help, support and for all photos. 



sobota, 22 sierpnia 2015

Muzea zabawek - miejsca magiczne / Toy museums - magical places

English translation - below.

W trakcie tegorocznych wakacji, oprócz dreptania po polskich górach i holenderskich uliczkach, miałam świetną okazję do odwiedzenia dwóch muzeów zabawek. Pierwszym z nich było muzeum w Karpaczu, prezentujące zabawki ze zbiorów Henryka Tomaszewskiego (założyciela i dyrektora Wrocławskiego Teatru Pantomimy - przyp.). Pierwszy raz zawitałam do tego miejsca jeszcze w liceum. Od tego czasu zmieniła się jego siedziba, zmienił się też mój sposób postrzegania małych zabawkowych światów - mam wrażenie, że teraz ich widok cieszył mnie jeszcze bardziej niż wtedy. Szczególnie pucułowate, porcelanowe buzie z alabastrową cerą upstrzoną rumieńcami...


...i maleńkie wyposażenie domków dla lalek, które - zwłaszcza przy moim zamiłowaniu do detali i miniaturowych światów - nie przestaje mnie zachwycać od lat. Rozczulił mnie, na przykład, widok popiersia  - "rzeźby" mniejszej od naparstka (w towarzystwie równie uroczego kaflowego piecyka) i miś z zaciekawieniem przechylający głowę, przy łóżku o powierzchni równej może czterem pudełkom od zapałek.


Inna, ale równie urocza bajka - mały, rumiany górnik i jego drewniane towarzyszki...


...i papierowe lalki, karuzele, teatrzyki - moja kolejna słabość i inspiracja, wykorzystana również przy aktualnych warsztatach z dziećmi.



Oprócz stałej ekspozycji była też ta czasowa, prezentująca zbiory zabawek blaszanych. Na wystawowych półkach pyszniły się metalowe karuzele, mknęli przed siebie nieustraszeni cykliści i pędziły w nieznane wszelkiej maści wehikuły. Wszystkie, oczywiście, zatrzymane w czasie, znanym tylko im samym.



Kolejne zwiedzanie zabawkowej krainy miało miejsce na terenie Holandii, gdzie udało nam się zawitać do Roden (nieopodal Groningen) i obejrzeć zbiory w tamtejszym muzeum. I tutaj ucieszył widok maleńkich laleczek, strzegących swoich gospodarstw.



Nie zabrakło też motywów typograficznych - od gier i kolorowanek, przez klocki, po "klasę" z elementarzem czy małą rekonstrukcją szkolnej sali czyli dużo, dużo smakowitych literek.


I znów wehikuły, na górze - moje ulubione; niżej - zabawki militarne. Choć nie jestem ich zwolenniczką to muszę przyznać, że chwytają za serce i to nie ze względu na ładne wykonanie, ale na okres, z którego pochodzą i kontekst, w jakim umieszczono je na wystawie. Czas w którym obok żołnierzy z ołowiu walczyli ci na realnym froncie. Ci pierwsi, mieszczący się w dłoni, stawali się pomostem do dziecięcej wyobraźni, po którym drudzy - "prawdziwi"- wkraczali do małych główek jako wojenni bohaterowie. Z małymi zabawkami w małych rękach wojna staje się przygodą (tej funkcji wyjątkowo nie lubię), wtedy może była to też forma oswojenia z tym, co tak blisko. Tym bardziej, że po sąsiedzku umieszczono niepozorne zabawki o znaczeniu szczególnym. Na fotografiach - ich mali właściciele, oznakowani numerami przyszytymi na pasiastych ubrankach. I tu słowo "oswojenie" znaczy jakby jeszcze więcej; miś staje się bliższy, lalka - bardziej kochana. Są dzieci więc jest też w tym wszystkim - tak po prostu i tak "pomimo, że" - miejsce na zabawę i śmiech. 


No właśnie - w muzeum zabawek miejsca na to wszystko nie zabrakło nawet na zewnątrz. I jak tu nie skorzystać z okazji? 


Połknęłam bakcyla i na moją listę planów, obok podążania szlakiem muzeów typografii i druku, wpisuję też ten zabawkowy. Muzea zabawek i pchle targi, nadchodzę!


EN

During this year's holidays, in addition to walking across the Polish mountains and Dutch streets, I had the great opportunity to visit two museums of toys. The first of these was a museum in Karpacz, in which you can find toys from the collection of Henryk Tomaszewski (the founder and director of the Wroclaw Mime Theatre). I visited this place for the first time when I was in high school. Since then museum changed its location and my perception of small toy worlds also has been changed - I get the feeling that now I enjoyed the view of all those toys even more than before. Especially chubby, porcelain faces decorated with blushes and little equipment of dollhouses that - especially whith my passion for detail and for miniature worlds - never ceases to impress me over the years. I loved, for example, this little "sculpture bust" smaller than a thimble (placed by equally charming tiled stove) and teddy bear curiously tilted his head, sitting next to the bed which is equally big as four boxes of matches. 

Different but equally charming story - a small, ruddy-faced miner and his wooden companions...

...and paper dolls, carousels, teathers - I have a soft spot for them and they are my inspirations - also during current workshops for kids

In addition to the permanent exhibition was also another one, presenting the collections of tin and metal toys. Metal carousels flaunted with their charm, brave cyclists sped ahead and all sorts of vehicles raced into the unknown. All of them, of course, frozen in time known only to themselves.

Another tour of toy land took place in the Netherlands, where we were able to visit Roden (near Groningen) and watch collection of local museum. Here again pleased us the view of tiny dolls, watching over their little houses.

There were also typographic motives: games, coloring books, bricks and finally - a room with ABC's and little reconstruction of a classroom - a lot of delicious letters.

And again - vehicles. First, my favorites; later, military toys. Although I am not a fan of these, I must admit that they moved me, and not because of the nice form, but of a period of origin and the context in which they are placed on the exhibition. They came from the time when tin soldiers fought near to those on the real front. Little toy guys, which could be hidden in hand, became a bridge to a child's imagination, on which the "real" ones entered to small heads as war heroes. With few toys in small arms war becomes an adventure (this feature I don't like the most); then maybe it was also a form of familiarization with this reality, which was so close.   

In this room, next to them, were also placed toys which are inconspicuous, but have particular importance. Their little owners, presented on the photographs, are marked with the numbers sewn on their striped sweatshirts. And here the word "tame" means even more: Teddy bear gets closer, the doll - more loved. Anyway, there are children so in all what happens, there's still a space for fun and laughter - so simply and so "even though".  

That's right - and this toy museum has a space for those precious things even outdoors. And how can you not take the opportunity to get it? 

I'm bitten by the toy bug and on my list of the plans, in addition to follow the trail of museums of typography and printing, appears another one - a trail of toys. Toy museums and flea markets, here I come!








poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Relacja rowerowo-warsztatowa, przystanek: Jelenia Góra / Bicycle workshops - report from Jelenia Góra

English translation - below.

Warsztaty rowerowe już za nami! Do jeleniogórskiej galerii BWA, na zajęcia z cyklu "Dwa koła i moc wyobraźni" (na które jeszcze niedawno zapraszałam tutaj) przybyli zarówno młodzi posiadacze jednośladów, jak i jeszcze młodsze rowerzystki mknące na swych pojazdach uzbrojonych w dodatkowe boczne kółka. W ramach "rozgrzewki" zaczęliśmy od etapu projektowania czyli wymyślania własnych wzorów na rowerowych szablonach. Najmłodsze uczestniczki pracowały w asyście mam, które również nie próżnowały w trakcie warsztatów, przygotowując własne prace. Potem przyszedł czas na prawdziwe akcesoria i dekoracje. I tak oto, w pojedynkę lub łącząc siły, z filcu, wstążek czy z samoprzylepnej folii - w ciągu dwóch dni dwie grupy stworzyły naprawdę sporo rowerowych ozdób. Dodatkowo dzieci otrzymały łamigłówki i kolorowanki, które przygotowaliśmy wspólnie z Centrum Rowerowym Lidberg z Lubska (więcej niebawem). Wspólnie zobaczyliśmy również, jak swoje rowery ozdabiają ludzie z innych zakątków świata, co można wyczarować z rowerów i do czego może służyć rower poza funkcją tak oczywistą, jak jeżdżenie (kto zagląda od czasu do czasu do moich wpisów na Blogu Rowerowym, ten szybko się zorientuje, w czym rzecz). 

Zapraszam do obejrzenia zdjęć (klik = większe foty), część z nich jest mojego autorstwa, część została wykonana przez panią Iwonę Makówkę z BWA Jelenia Góra:






Po projektowaniu i ozdabianiu pojazdów przychodził czas na część "warsztatowo-techniczną" czyli przegląd rowerów i naukę klejenia dętek pod okiem Piotra Węcławskiego z CR Lidberg:



Na "deser" Piotr przygotował przejażdżkę rikszą, która czekała na młodych (i starszych) rowerzystów przed wejściem do galerii. Pierwszy raz pisałam o tym zabytkowym pojeździe z Indonezji przy okazji Zielonogórskiej Masy Krytycznej (tutaj), kiedy to po raz pierwszy miałam okazję współpracować z Piotrem. Wówczas też zaprojektowałam planszę informacyjną, która od tej pory towarzyszy rikszy i pomaga ciekawskim zapoznać się z jej historią. Jak widać, riksza także doczekała się ręcznie wykonanych ozdób:





Młodzi rowerzyści z dumą prezentowali efekty swojej pracy (niekiedy uciekając z kadru, ale  cóż - nie jest wcale tak łatwo okiełznać taką ilość rowerów i rowerowych dzieł w jednej galeryjnej sali):






Misja spełniona: z galerii wyjechał zastęp uśmiechniętych cyklistów na barwnych, własnoręcznie ozdobionych pojazdach... a ja udałam się na upragnione wakacje. ;)

A po przerwie zapraszam, oczywiście, do BWA Zielona Góra na warsztaty "Kraina Papieru" (więcej info - tutaj, przyp.). Do zobaczenia na miejscu!

EN


Some time ago I published here an information about workshops from the cycle "Two wheels and the power of imagination" - and here are effects! To the BWA gallery in Jelenia Góra arrived young two-wheelers, and even younger cyclists rushing on their vehicles armed with additional side wheels. The youngest participants have worked in the company of mums which were also active and creative during workshop. First stage (as a warm-up) was an opportunity to make bicycle designs on templates. Later we started to make real decorations for bikes. And thus, alone or by joining forces, with felt, ribbons or with stick-on foil - in two days, two groups have created quite a lot of bicycle accesories. Later children received colouring jigsaws. We also watched how bikes are decorated by people from various parts of the world, and how bike can be used in other ways than such an obvious and basic way like riding (who checks from time to time my posts on Blog Rowerowy, will realize fast what I'm talking about).

After designing and making of bicycle decorations was a time for more "technical" part - a review of bicycles and learning how to fix damaged bicycle tubes - under the guidance of Piotr Weclawski from Lidberg Bicycle Center (Lubsko).

For a "dessert" Piotr prepared another attraction - a rickshaw ride. The vehicle was waiting at the entrance to the gallery. I was writing about this vintage vehicle from Indonesia in my post about Critical Mass in Zielona Gora (here), when we cooperated for the first time. Then I also designed a board with infographic about the history of rickshaw (which is used constantly till now). As you can see, rickshaw was also decorated by workshop participants. 

Mission completed: the gallery was left by the host of smiling cyclists on colorful, personally decorated vehicles...  and I started my vacations. ;)

And after my break I invite you, of course to participate in workshops "The Paperland" in BWA Zielona Gora (reminder: more info - here). See you there!

Photos from this post: Iwona Makowka (BWA Jelenia Gora) and I, click on any photo to see the bigger gallery.














piątek, 26 czerwca 2015

Pyszne zadanie / Tasty task

English translation - below.

Miło jest mieć swój wkład w kształtowanie wizerunku miejsca, w którym lubi się jeść (...wcinać, szamać, pałaszować).  Tym razem przypadło mi w udziale dokonanie rebrandingu pracowni Cukier Project. Tak oto cukrowa siedziba ma nowy znak graficzny - funkcjonujący także jako stempel - oraz wizytówki i ulotki. Zakres mojej pracy objął projektowanie graficzne i copywriting (tego ostatniego poniższe zdjęcia, co prawda, nie oddadzą, ale niebawem zapewne pokażę trochę więcej). Oto podgląd efektu - oczywiście w towarzystwie wegańskiego ciasta Cukier Project, które było nie tylko fotogeniczne, ale też (tradycyjnie) pyszne:

(Zdjęcie kliknięte = zdjęcie powiększone)







EN

It's nice when you can participate in creating the image of the place where you like to eat. This time I made rebranding of Cukier Project workshop - place where you can find tasty and beautiful hand decorated cakes, cookies and other delicious sweets. Thus, this brand has a new graphic symbol (which also works as a stamp), business cards and flyers. I worked on two areas: graphic design and copywriting (the second thing is actually invisible on the pictures below, but probably soon I will show a little more). Here is a little preview of effects - of course, in the company of vegan cake made by Cukier Project, which was not only photogenic, but also (traditionally) delicious.

( Click on pics for zoom)


środa, 11 marca 2015

Lazenne - grafika na opakowanie / Lazenne - graphics on packages

English translation - below.

Jakiś czas temu pokazałam na blogu dokumentację zestawu zaprojektowanego dla marki Lazenne: logotypu i wizytówekgrafik, ilustracji, słowem - elementów identyfikacji wizualnej. Czas na uzupełnienie tego zbioru - oto opakowania, na które przygotowałam grafikę. Deseń występuje w różnych wariantach kolorystycznych, w zależności od typu (wielkości) opakowania. Pudła służą do bezpiecznego transportowania trunków, oliwy i innych butelkowanych specjałów. Każde opakowanie zawiera informację o ilości butelek, które można zmieścić w środku oraz o ich dopuszczalnej średnicy.

W środku pudła znajduje się styropianowy wkład, chroniący butelkę przed różnymi czynnikami zewnętrznymi i ułatwiający jej bezpieczne przewożenie w czasie podróży. Dla zainteresowanych tematem - więcej tutaj, a poniżej - gotowe produkty z moją grafiką, na zdjęciach autorstwa Feliksa Marciniaka:









EN

Some time ago I showed here documentation of set designed by me for the brand Lazenne: logotype and business cards, graphics, illustrations, in short - elements of visual identification. Now it's time to complete this set - this is a package that I prepared graphics. Pattern was printed in various color modes, depending on the type (size) of the package. Boxes are used for the safe transport of alcoholic beverages, olive oil and other bottled specialties. Each pack contains information about the number of bottles that can fit in the middle and their permissible diameter.

Inside the box is a Styrofoam contribution to protect the bottle from a variety of external factors and facilitate the safe transport when traveling. For those who are interested in the subject - more here, and above - the set of finished products with my pattern, on photos taken by Felix Marciniak.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Łyk MATE i bujanie w obłokach / A sip of MATE and swinging in the clouds

English translation - below.

Płyta MATE gotowa! Dwa koncerty promujące album "Porozumienie" odbyły się w ostatni weekend. Poniżej - okładka zaprojektowana i zilustrowana przeze mnie. Więcej informacji na facebookowej stronie zespołu, a mały podgląd pracy nad nią, oczywiście, w albumie Work(s) in progress

Ponieważ projekt jest bardzo szczegółowy, tradycyjnie zachęcam do kliknięcia w zdjęcie w celu zobaczenia wersji powiększonej. :)









EN

Brand new album of MATE band is ready! Two concerts promoting this fact were held last weekend. Above - cover, designed and illustrated by me. More info on MATE Facebook site, and little preview of working process, of course in album Work(s) in progress.

As the work is very detailed, I traditionally recommend to click on pictures to see the bigger version. :)